The Love Movement - Piąty i zarazem ostatni album znakomitej grupy . Q-Tip, Phife Dawg (R.I.P), Ali Shaheed Muhammad, to oni stworzyli wybitny jazz-hop ,który rozbrzmiewał na tej właśnie płycie. Wydany został 29.09.1998r. przez wytwórnię Jive Records. „The Love Movement” debiutowała na miejscu nr. 3 notowania Billboard 200. Stała się złotą płytą, sprzedaną w ilości 500 tysięcy kopii w samych Stanach Zjednoczonych. Album jest kontynuacją jazzowego brzmienia połączonego z R&B stworzonego przez UMMAH, czyli kolektyw produkujący muzykę. Skład UMMAH to Q-Tip, Ali Shaheed Muhammad, oraz Jay Dee, znany wszystkim jako J Dilla (R.I.P). Koncepcyjne dzieło, eksplorujące liryczny motyw miłości. Miesiąc przed wydaniem płyty, grupa ogłosiła swój rozpad.
Jest 7:45 rano. Piję kawę po herbacie, a w słuchawkach A Tribe Called Quest z albumem „The Love Movement”. Pięknie rozpoczęty dzień !! J. Płyta zawiera 15 utworów, w tym jeden instrumentalny, w którym genialnie zagrał gitarzysta jazzowy Chalmers Edward „Spanky” Alford. Dodatkowo na płycie pojawiają się bonusy w postaci 2 świeżutkich utworów oraz 4 utworów z poprzednich płyt w postaci wyjątkowych remiksów. Gratka nie tylko dla fanów. Na tak solidnie przygotowanej twórczej płaszczyźnie nie mogło zabraknąć ciekawych gości: Busta Rhymes, Redman, wspomniany przeze mnie wcześniej Spanky, Noreaga, D-Life, Mos Def, Wordsworth, Jane Doe, Punchline. Całość wyprodukowana oczywiście przez UMMAH.
„Start It Up”, w którym słuch od razu przykuwa fantastycznie dobrany sampel z utworu "Sweet Georgia Brown” z 1925r. w wykonaniu The Singers Unlimited. Od razu ruszamy głową pod bit. Bit oszczędnie nasycony, wspaniale akcentowany przez Q-Tip ’a. Sama perkusja i klawisz. I wystarcza, ażeby chciało się zatańczyć. 3minuty 18 sekund, tyle trwa start. Czy jesteście gotowi???!!! Bo ja tak!!! I wchodzę w to śmiało!!!! Cytując Q: „Here we are fam let’s start, get off your ass!!! J
To utwór, który promował album, bardzo interesująco intensywnie płynnym teledyskiem (szybka akcja i przemieszczenie). Wszystko sklejone, jak należy. Hit. Czekałem zawsze na odpowiedni moment, w którym to pojawi się obrazek na VIVA (stacja telewizyjna, bardzo popularna w latach 90-tych) w niedziele po 22.00. Kochałem i kocham nadal „Find A Way”. Utwór buja. Jazz-Hop w pełnej krasie. Miękki, lekki, romantyczny…i ten klawisz w tle. Wszystko dopięte w sposób idealny. Q-Tip i Spółka proszą o to, ażeby kobieta pomogła im znaleźć drogę. Drogę do serca, przyjaźni, miłości. Ciągle w życiu musimy wybierać, podejmować decyzje. Miłosne rozterki zanurzone w cieście z dźwięków, które łączą się w całość i odprężają. WOW!!!!!. Sample z utworów „Technova” Towa Tei oraz „Flash it to the beat” Grandmaster Flash And The Furious Five.
Da Booty” Podkład, do którego nie użyli żadnych sampli. Słucha się wybornie. Funkowe akcenty, jazz…, oszczędność i styl. Nie ma tutaj zbędnego pośpiechu. Glowa w przód, głowa w tył J Rytmicznie. Wokale raperów są wręcz niesamowicie współbrzmiące razem z podkładem. Zanurzamy się coraz głębiej w koncepcje i koloryt tego, czym częstują nas ATCQ.
„Steppin It Up” z gościnnym udziałem Busta Rhymes i Redman ’a. Nowy Jork okraszony przez Jazz-Hop. Świetne. Nie potrafimy się zatrzymać. Glowa i nogi same rwa się do rytmu, który nas otoczył. Busta w najlepszym wydaniu. Busta, jakiego kochamy za „The Coming” lub „When Disaster Strikes”. Flow, polaczenie, pomysł. Przepięknie to wyszło. Do tego Redman, który nigdy nie zawodzi poziomem i zaangażowaniem. Spójność, wysoka jakość. Żonglują słowami tak, jak piłką najlepsi zawodnicy na boisku piłkarskim, przekazując sobie je wzajemnie , nie tracąc przyczepności i radości jednocześnie. Klasa. Ekstra. Artyzm, genialne bębny, pauzy, rap, linia basu. Do tego wszystkiego dochodzi nam sampel z „Leo: Rosebud” Juliana Edwina Cannonball Adderley. Jazzmana , który krzewił styl Hard Bop’u. Jest pazur. Jest HOP-JAZZ.
„Like It Like That” tutaj również bez sampli, bez charakterystycznych dźwięków, które niejednokrotnie budują fundament utworu. Oni potrafią tak robić. Smacznie wyważone. Równiutko wchodzimy w dzień, gdy za oknem pojawia się słońce. Q-Tip wraz ze swoim flow nie męczy. Flow jest opanowane i niebanalne. Syntezatory doskonale dobrane. Werbel „mięsiście przyjemny”, niczym poduszka, która przyjemnie pachnie i zaprasza do lóżka, w którym to czeka atrakcyjna bardzo niewiasta. Poznajesz ja, pytasz czy jej się podoba, delikatnie gładząc jej plecy swoja dłonią. Właśnie teraz nie masz najmniejszej ochoty stad się wydostać. Tak jak Q-Tip. Jest gorąco. Tak wygląda ten utwór.
„Common Ground”(Get It Going On) kolejny raz bez najmniejszego sampla. Phife i Tip. Tip spotyka tę kobietę, która jest jedna jedyna i niepowtarzalna. Roztrząsa, analizuje, zastanawia się. Długo to trwa i trwać może jeszcze dłużej. Prosi o pomoc Dawg’ a. Przychodzi i pomaga. Znają temat. Chcą rozpocząć i rozpoczynają. Mają tylko miłość. Nie zależy im na chwili. Miłość tętni. „Włączamy i rozpoczynamy to”. Bębny jak świeży chleb posmarowany masłem. Elementy syntezy ze słowami, które są tak ważne stają się ważne i brzmi to bardzo aromatycznie. Nie sposób się nie zakołysać. Charakterystyczne pauzy, na których wyłania się tylko wokal, to coś co trzyma w napięciu.
Spanky z gitarą, która gra jazz do bitu, fajnego stonowanego bitu. Gdy zamykamy oczy robi się ciepło. W głowie pojawia się kobieta za kobiet. Cały czas kobiety… Dobrze i szkoda jednocześnie, ponieważ utwór trwa 1minutę i 49sekund. Piękne spoiwo, zero wymuszania - lekkość i nurt, który nie jest wzburzony. Solo gitarowe, które życzę każdemu gitarzyście. Werbalne dzieło. To jest mile. To jest stabilne i dojrzałe. Oczyma wyobraźni widzimy obrazy, słyszymy rozmowę. Idealny przerywnik, ażeby zagłębić się w cześć druga albumu „The Love Movement”.
“His Name Is Mutty Ranks” to utwór, który rozpoczyna śmiało można stwierdzić, drugą część wspaniałego albumu. Głęboki bas, rytm który pulsuje i unosi nasze pośladki ku górze. Jest uśmiech, lekkość i dźwięki klawiszy, które zjawiskowo wszystko tutaj podkreślają. Refren z jamajskim akcentem. Chłopaki nie stygną. Opowiadają o tym, żeby żyć w sposób bezpośredni, jednocześnie zwiastując to jak czują się przy mikrofonie. To ich miejsce. Możesz nie być gotowym na to wszystko. Nieważne, oni nie będą czekać. Wchodzą śmiało. Bardzo dobrze!.
”Give me” z gościnnym udziałem Noreaga. Kapitalnie pasuje pod bębny przygotowane specjalnie na tę okazję przez ATCQ. Skrecze są niezbędne, dlatego pojawiają się z klasycznym wydźwiękiem. Refren Q-Tip’ a podśpiewany z serdeczną przyjemnością. Nikt nie zawodzi. Czad!. Zsamplowany bas z utworu „Give me” z 1982r. I-Level’ a , jak również mamy tu sample z Boyz II Men z utworu „Motownphilly”. Przekaz treści o tym, że sny zwyczajnie się spełniają, a ich rap jest dla dzielnic i ludzi, którzy wciąż tam są.
”Pad&Pen” towarzystwa dotrzymuje D-Life właśnie tutaj. Zsamplowany utwór „Yearning For Your Love” The Gap Band ,amerykańskiej grupy, która w latach 70tych i 80tych grała funk i R&B. Bardzo fajny sampel harmonii syntezatora w tle. Do tego dochodzi sampel syntezatora z utworu „Graduate Medley” jazzowego pianisty Gaspare Charles’ a „Gap” Mangione. Wszystko brzmi stanowczo wspaniale w jazzowych harmoniach. Miłosnego ruchu ciąg dalszy. Koncepcja zachowana.
”Busta’ s Lament” z samplem z utworu „Goin’ Through Changes” Feather. Do tego klasyka gatunku w postaci “YO, YO, YO, YO, YO!” Busta Rhymes’ a. Natomiast wejście Phife’ a znakomite!. Tylko oni potrafią takie rzeczy. Rymy się kleją, składają jak mozaika, którą błyskawicznie wiedzą jak scalić w całokształt. Wymiana, zmiana, przejście, podanie. Strategia gry opanowana do perfekcji. Wszystko z pomysłem. I działa.
„Hot For You” bardzo ciekawy sampel rządzi na tej produkcji. Mianowicie sampel pochodzi z utworu „New Horizons” zespołu The Sylvers. Mamy tutaj opowieść o kobietach, które pojawiły się w życiu chłopaków. Gorące treści, palące wspomnienia. Sampel jest dobrany idealnie. Cofamy się w czasie i wszystko widzimy. Widzimy Shelly i jej brzuch. Widzimy salon fryzjerski i najlepsze ciało w Missouri. Wszystko wydaje się jakby było odłożone, pogodzone, a jednak pojawia się nuta tęsknoty.
„Against The World” miłosna opowieść na gorącym samplu LL COOL J’ a „Jingling Baby”. Brzmi dobrze. Wszystko przeliczone, zaliczone. Matematyczny zapis. Bardzo porządnie. Tutaj nie ma miejsca na nierówność płaszczyzny. Ciągły jazz, przyprószony funky. Czysto i wilgotno. Delikatnie wpływa przez uszy i rozpływa się po wnętrzu.
„The Love” Miłość. Wielki manifest miłości. Od kobiet, przez dzieci, do braci z całego świata. Przekaz wykrzyczany z głębi wnętrza. Wyciśnięty z głębi serca i duszy. Podsumowanie płyty i nagromadzonej energii podczas nagrywania tego albumu. Q-TIP reasumuje wszystko to, co w nich gra „pierwsze skrzypce”. MIŁOŚĆ!. Początek jakby z LL COOL J. Można troszkę usłyszeć tu także styl Mos Def’ a. Sample pochodzą z utworów „ La Di Da Di” Doug E. Fresh i Slick Rick oraz „Little Sunflower” Freddie Hubbard’ a. Znakomitość.
Ostatni utwór na płycie „Rock Rock Y’all” przy użyciu sampla z „What Can You Bring Me” Charles ‘a Wright & The Watts 103rd Street Rhythm Band. Towarzysze utworu to Punchline, Jane Doe, Wordsworth, Mos Def. Nasycenie bez granic. Wersy ważące potężne kilogramy, które sa nie do uniesienia. Jane Doe przecudnie rzuca słowami ( szkoda wielka, ze nie można znaleźć nigdzie jej solowych rzeczy…L). Wszystko jest tu naznaczone braterstwem więzi. Nie można tego zatrzymać. Rodzi się wewnętrzna potrzeba wysłuchania do końca. Ściągamy słuchawki, bierzemy głęboki oddech i pijemy wodę. Wspaniałe uwieńczenie albumu, który przeszedł do historii. Wielki szacunek!!!
Album bardzo równy, trzymający poziom od samego początku, do samego końca. Jazz-Hopowa wycieczka, która ekscytuje od samego rana, do późnego wieczora. Wszystkie sample wykorzystane w utworach zgrabnie dobrane i bardzo przemyślane. Wspaniała płyta. Wspaniali goście. Słuchając tego materiału ma się nieodparte wrażenie, że wszystko co słyszymy jest obliczone specjalnymi równaniami. Można mierzyć poziomicą brzmienia, a i tak wszystko jest idealnie równe, nie wystaje i się nie chwieje. Nie przypadkowo można stwierdzić z całą pewnością, że są muzycznym równaniem całego narodu. Polecać można z premedytacją. Inteligentny, wzbudzający ciekawość i zamieniający nas w słuch album „THE LOVE MOVEMENT”.