Darmowa dostawa od 200zł
Recenzja #11 O.C. - A New Down 0
Recenzja #11 O.C. - A New Down

A New DawnSolowy album legendarnego członka legendarnej grupy D.I.T.C.. Album numer 13 w dyskografii Omar ‘a Credle aka O.C. (wliczając również wydania EP). Niesamowity człowiek, który urodził się na Brooklynie, i który miał niesamowite szczęście dorastać wśród wielkich Rapu- Kool G. Rap, Rakim, Big Daddy Kane, Slick Rick. Bardzo głęboko zaangażowany w podziemny Hip Hop. Album wydany 16 lutego 2018r. przez DITC Studios/Slice of Spice, LLC, nad którym pieczę producenta wykonawczego sprawuje Showbiz. Na albumie pojawia się czterech interesujących producentów: Dark Keys, Gwop Sullivan, Motif Alumni oraz wcześniej wspomniany Showbiz. Za okładkę płyty odpowiada Mr Krum (rok wcześniej, także stworzył okładkę O.C. do albumu „Same Moon Same Sun”). Nawiasem pisząc, od razu na pierwszy rzut oka widać, iż mało „hip-hopowy” obrazek. Rodzi się w głowie ciekawość, co tez tam jest ukryte - jakie bity?, jaka treść?. Czuć przemianą i czymś jeszcze…..


 

A New Dawn” 3:32. Zaczyna się śpiewem Afroamerykanina, który łączy gospel z bluesem- spokojnie. W tle kroki i nadchodzi 26 sekunda! Bomba! Pusty werbel, i zapętlone elementy syntezatora w tle…jeszcze jest wokal Pana….i O.C. czysto, śmiało, bez skrępowania. Opowiada o Nowym Świcie, który go zastał. Wszystko przemyślane. Bit dudni przepięknie. Od początku do końca treściwie i rzetelnie. On wie już coraz więcej. To Boom bap w każdym calu.

Feelin’ Free” 2:32. Utwór , który niesie głębokie przemyślenia. O tym, jak człowiek może się rozwinąć przez 20 lat. Czuć spokój, opanowanie. Bez ciśnienia - artystyczna wizja spokoju. Doskonale się tego słucha. Bit pozbawiony agresji, choć zadziorność gra pierwsze skrzypce. Charakter i dojrzałość. O.C. z wyczuciem i doświadczeniem, które podpowiada, ażeby nie dążył za wszelką cenę do zmiany położenia. Spokój w głosie świadczy o jego sile.

John Wick” 2:31. Wow!, co za wejście!. Pusty werbel jest tutaj fundamentem. Stopa z połamanym rytmem, i ten Hammond, dzięki któremu dostarczane są kolory. Rzadko w utworach rapowych pojawiają się jakieś zmiany w podkładach. Tu są. Rap nakłada warstwę, dzięki której angażujemy swoje receptory słuchu i oddajemy się w pełni ,aby „wzlecieć po horyzont” Hip-Hopowego przymierza. W połowie utworu zmiana. Odpływamy dalej, dalej i wracamy….Werbel nas przywołuje i raper nie udaje – jego wersy to prawda. Dojrzała prawda. Zmiana to pauza w muzyce/tylko synteza i odgłosy. Wchodzi bit i głos jakiegoś faceta. Jest perkusyjnie z rapem O.C…Jest świetnie i nagle…żywy fragment basu. Nieoczywiste i inspirujące.

4 Eva” 2:48. Wita nas zapętlenie z syntezatora połączone z wokalem soulowego mężczyzny. Perkusja delikatna. „Przeszkadzajki perkusyjne”, które grzechoczą , do tego nienachalna stopa i wycofany werbel. Za to linia basu urządza tutaj doskonały przepływ przyjemności odbioru. Raper spokojnie wchodzi na fale, które go unoszą. Słychać doświadczenie i kunszt – niezmiennie treści przekazywane są skutecznie i wyraziście.

Slow Burn” 2.28. Od razu Wita nas O.C. wyrzucając z siebie przemyślane słowa, bez których trudno byłoby jemu być sobą. Zatacza koła , kreśli i kreuje. Filozof i zwykły człowiek. Twórca i ktoś niebywale wrażliwy. Znakomicie pełni role MC. Bit prosty i selektywny. Nie ma miejsca na kombinacje , które wykraczaj poza wytyczne, jakie sobie założył raper. Sample sekcji dętej i bas, który brzmi niesamowicie „żywo”, porywają i nie pozwalają byśmy pozostali „głodni” piękna rapu.

„Sunday Morning” 3:24. Z gościnnym udziałem Tay Bell. Niedzielne dzwony kościoła, akordy i spokój, który narasta. O.C. mówi co czuje. Błogosławi, modli się i dziękuje za życie , zdając sobie sprawę z jego kruchości. Refren zaśpiewany lekko i starannie. Bardzo ładny glos, który kołysze delikatnie. Muzyka bardzo dobrze usytuowana w klimacie opowieści. Legendarna postać pełna skromności, powagi i zatroskania.

Quick to Jump” 3:26. Zatamowana krew i piękny motyw, który wygrywa syntezator. Syntezatory tutaj wspaniale się sprawdzają. Tempo, w którym rapuje MC O.C. jest dosadne i zwiastujące potrzebę nadawania odpowiedniego tonu. To tutaj raper nawija o tym, że muzyka to droga. Droga, która prowadzi i rozwija. Refren podkreślony przez żeński wokal rozbrzmiewa bardzo pozytywnie. Całość elektryzuje i wyznacza odpowiedni kierunek. Rozkosz.

Powerful” 3:39. Deszcz i elektryczny prąd. To na początek. Wchodzi O.C. zdecydowanie i ostro. Bit pozwala wykazać bardzo duże zainteresowanie, dzięki czemu klawisze pianina pozostają w pamięci na jeszcze bardzo długo. Raper w połączeniu z bębnami prowadzi kontrolowany przejazd w rozpędzonym pojeździe. Wszystko pod kontrolą , a syntezator w tle podbija jakość podróży liryczno-wokalnej.

Interlude” 1:37. Krótki przerywnik w połowie albumu. Wejście do dalszej części opowieści zbudowanej rymowanym słowem i boom-bap’ owym brzmieniem. „Żywa” perkusja brzmi naprawdę znakomicie. Rap O.C. jest tak bardzo klasyczny, że aż rzadki w tych czasach. Gratka dla słuchacza.

Live Fast, Die Hard” 2:43. Ostry utwór, w którym dźwięki klawiszy urozmaicają rozpędzaną maszynę do wyrzucania z siebie słów, pod nazwą O.C.. Mówi do nas i nie zapomina, że Rap to My nie On. Nie jest samolubny. Każde słowo jest wystrzelone wprost do naszych serc. Delikatnie połamany bit ostatecznie wprawia głowę w ruch. Tło syntezatorowe wypełnia pustkę , która mogłaby się zrodzić. W pewnym momencie wszystko się urywa. Ma to sens.

Exhale” 3:37. Delikatne pianino i dialog kobiety z mężczyzną. O.C. zachęca- poznaj mnie nim ocenisz. Kobieto poznaj mnie , nie wrzucaj do jednego wora z wszystkimi , którzy Cię krzywdzili. Ja jestem inny, poznaj mnie i wydychaj to co złe Cię spotkało. Rapuje o kobietach, które w swoim życiu przeszły przez piekło, jakie wyrządzili im nieodpowiedni faceci. On chce pomóc i zbudować poczucie wiary w sercach i duszach niewiast. Aranżacja bardzo soulowa. Mało tu brudu i dobrze. Delikatny podkład podkreśla temat, który wnosi raper. Jest emocjonalnie.

Fair Game” 2:44. Bit i gitara w funkowym zacięciu. Raper napędzany jest poszarpanymi warstwami, które roztaczają wokół niego muzyczny kolaż esencji. Gdzie kryje się nasze niebo? O. zadaje pytanie. Ta kompozycja urzeka. Dzwonki , które w tle „skwierczą” skutkują tym , ze płynie tu słodycz. Wszystko zbudowane kompetentnie i nierozszczepialnie. Jakby zabrakło jednego elementu -to tracimy sens odsłuchiwania i przeżywania treści.

Ignorance Is Bliss” 3:10. Ignorancja jest błogosławieństwem. Mocny utwór. I te akordy pianina, które podkreślają powagę sytuacji. O.C. wkracza niemalże z zacięciem niepoprawnego ulicznego ziomka. On nie używa wulgaryzmów, on rapuje w sposób trafiający do naszej podświadomości. Aranż w tym utworze wywołuje ciarki na plecach tylko po to, abyśmy zdali sobie sprawę z problemu, który wciąż krąży wokół nas. Nie ma tu miejsca na uśmiech. Za to jest czas na zasłuchanie i zanurzenie się w głębiny wartościowych „rozkmin”.

Vibe” 2:59. Jest wstęp , jak z filmu. I pojawia się bit połączony z linią basu, która „wrzyna” się w głowy. Wszystko scalone i niesamowicie dopięte. Gorący zwiastun brzmienia. O.C. z niebywałym opanowaniem przedstawia nam swój rap. Drąży i nie pozostawia wątpliwości. Najkorzystniej , jak można wypaść , właśnie wypada w tym utworze. Robi to zawodowo. Wspaniale. Od linijki.

Ethics (Who Are You)” 2:42. Wstęp przynosi bardzo pozytywne doznania. Smyczki, które grają motyw są dopasowane idealnie. Bit trochę skąpy. Nie dzieje się w nim nic specjalnego. Od początku do końca taki sam. Ale w tej „mantrze” jest coś , co nie pozwala do samego końca jednoznacznie nic przekreślić. O.C. w sposób już znany serwuje nam tutaj porcje swojego flow, które wraz z barwą głosu nie traci zainteresowania. Dryfuje bez najmniejszych podtopień.

Give It Up” 2:22. Opowieść o tym, że iść trzeba dalej. Rap, jest wszystkim co ma. Oddaje przy tym szacunek wszystkim tym, których ceni i ma w sercu. Jedna miłość! Smak starej szkoły podkreśla bit, który płynie , jak rzeka. Z fantastycznymi delikatnymi pauzami. Są i skrecze. Rewelacja , która kończy płytę. O.C. przenika swoim stylem i oryginalnością. Nie można zaprzeczyć, iż moc tętni tutaj bardzo wyraziście. Słychać , że siły jest nadal sporo , by tworzyć. Tworzyć Dzieła.

O.C. „ A New Dawn”. Płyta, która odzwierciedla „Złotą Erę” pięknie brzmiącego boom-bap’ u. Styl, flow, bity, które są często zaaranżowanymi podkładami, w których pojawiają się nie tylko sample, a nierzadko prawdziwe brzmienia instrumentów. Dziś to rzadkość w rapie. Wszystko to sprawia, że ranga tego wydawnictwa wzrasta i cieszy ogromnie. O.C. nie dąży by wkroczyć na ścieżkę tzw. modnego „świeżego rapu”. Chwała mu za to!. Doskonale, że płyta zrobiona jest z miłością do Hip-Hopu. Nie dla pieniędzy, sensacji i zysku komercyjnego. Treści, jakie porusza raper są głębokie i ważne. Nie przemijają z wiatrem. One są istotne!. O tym można dyskutować. Tylko wielcy Artyści potrafią mieć taką odwagę, ażeby w 2018r. zrobić płytę, która coś wnosi do naszego życia i zmusza do głębszych przemyśleń. Naprawdę warto uzupełnić dyskografię o tę właśnie pozycję.



 

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl